Zespół Itera Montenegro spędził ostatni weekend sierpnia na festiwalu Sea Dance Edition w Bečići, gdzie przez trzy wieczory na trzech festiwalowych scenach na zmianę występowały światowe gwiazdy, artyści regionalni i przedstawiciele czarnogórskiej sceny muzycznej. Gdybyśmy mieli wskazać jedną gwiazdę festiwalu, naszym wyborem byłby HUGEL.
Francuski DJ i producent już pierwszej nocy zamienił plażę Bečići w rozległy, otwarty parkiet. Jego rozpoznawalna mieszanka brzmień latino i afro house idealnie komponowała się z morzem, schyłkiem lata i festiwalową atmosferą. Był to jeden z tych występów, w których miejsce i muzyka po prostu ze sobą współgrają. Scena Główna oferowała jednak znacznie więcej niż tylko jedno wielkie nazwisko. Podczas trzech wieczorów publiczność miała okazję posłuchać Charlotte de Witte, Enrico Sangiuliano, Johna Newmana, Borisa Brejchy, Buraka Yetera, DARY, Layli Benitez, Voyage, Amny i wielu innych wykonawców.
Zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej, scena Dance Paradise emanowała inną energią i była skierowana przede wszystkim do miłośników brzmień house i techno. Wystąpili tam między innymi RPR Soundsystem, Marcel Dettmann, BIIA, Coeus i Mita Gami. Trzecia scena, Homeground Stage, dała znaczącą przestrzeń rodzimej scenie undergroundowej i nowemu pokoleniu czarnogórskich wykonawców. Podczas trzech wieczorów przy ladzie na zmianę zasiadali m.in. Petrikor 1858, Sharđun, Strajk Mozga, Janjo, Rudolf, Jack Lupino, Moodykid, Mark Trippin, Raspop, Vukas, Stamina i Stevan Mandić.
Jedną z rzeczy, która zrobiła na nas szczególne wrażenie, była produkcja na bardzo wysokim poziomie. Duża scena, oświetlenie, nagłośnienie, efekty wizualne i cała festiwalowa atmosfera odpowiadały wydarzeniu tego formatu. Sama organizacja była solidna, choć nie bezproblemowa. Największym minusem z naszego punktu widzenia był parking i dojazd do miejsca festiwalu, co, szczególnie w godzinach szczytu, mogło utrudniać przyjazd i wyjazd. Na terenie festiwalu i w jego okolicach obecna była liczna grupa funkcjonariuszy policji i Straży Miejskiej, a podczas naszego pobytu nie odnotowaliśmy żadnych poważniejszych incydentów ani sytuacji, które mogłyby zakłócić atmosferę. Publiczność była bardzo zróżnicowana, z zauważalnie dużą liczbą gości zagranicznych.
Nie sposób było również nie zauważyć cen napojów. Butelka wody kosztowała około 3,5 euro, więc konsumpcja festiwalowa mogła rosnąć dość szybko, zwłaszcza podczas kilkugodzinnego pobytu na imprezie. Liczby pokazują, jak duże zainteresowanie wzbudził powrót Sea Dance. Według danych organizatora, o których donosiły media, w ciągu trzech festiwalowych nocy odnotowano około 93 000 wizyt, z publicznością z ponad 100 krajów. Dla Budvy tego typu wydarzenie oznacza znacznie więcej niż tylko muzykę. Uczestnicy festiwalu korzystają z noclegów, restauracji, transportu, plaż i innych udogodnień, a oprócz festiwalowego doświadczenia poznają także samo miejsce.
Właśnie tutaj Sea Dance ukazuje swoją wartość dodaną – jako połączenie muzyki, podróży i poznawania Czarnogóry. A dla nas tegoroczna edycja, oprócz poważnego spektaklu, trzech różnych scen i licznego grona wykonawców, będzie szczególnie zapamiętana dzięki jednemu występowi: HUGEL.
